sobota, 14 lutego 2015

My first fig: angel

hi robalki! Myślę, że wam nie stało się nic złego w Walentynki. Ja zbiłam lustro. Nie wierze w swój instynkt jeśli chodzi o takie rzeczy dlatego od razu przeszperałam internet aby moje 7 lat nieszczęścia ode mnie odeszło. Od przeznaczenia nie da się uciec. Lustro znaczy między innymi, pieniądze. W 1800 lustra były bardzo drogie i były własnością tylko bogatych. Dotykali luster służący dworu, kiedy je czyścili a gdy stłukli je, od razu musieli zapłacić ze swojej wypłaty za szkodę. Zajmowało to słudze 7 lat, powodując pecha w życiu prywatnym.
Dlatego pomyślałam, że pieniądze przyciągnę do siebie zamiast stracić z konta. 
Znalazłam antidotum,  muszę zachować fragmenty przez rok, a następnie pochować a przekleństwo będzie przeciwdziałać (więc może się wzbogacę), w pierwszą noc po stłuczeniu lustra, zapalić 7 białych świec i zdmuchnąć o północy, na jednym oddechu. A więc za niedługo muszę odprawić rytuał.

Swoje Walentynki spędziłam wczoraj czyli w piątek 13 i z tym też miałam wątpliwości ale byłam w pięknym miejscu i dostałam lepszy prezent niż chciałam. 

W tym poście chcę wam pokazać zestaw z mojej garderoby. Jeśli będę czuła, że posty z moimi setami są dobre, będę wrzucać co jakiś czas zdjęcia.
Chcę wam pokazać jednocześnie sukienkę własnego projektu. Sukienka jest po kilku przeróbkach, ponieważ musiałam ją pruć i zaszywać 2 razy, podszywać i skracać. Uwielbiam ją teraz.













bomber puffa x topshop 
sukienka własny projekt
zakolanówki soyelle
platformy spylovebuy
obroża własny projekt
szminka melt

Udanych walentynek

3 komentarze: