Na panelach portali plotkarskich pojawiła się Miley z jej (nie)nowym wideo, zwanym swego czasu porno. Wideo zostanie wyemitowane na tegorocznym festiwalu Porno w Nowym Jorku.
Tongue Tied od razu po premierze spotkał się z negatywnymi komentarzami. Teraz internet buzuje jakby miał zaraz wybuchnąć. Moje powiadomienia na facebooku zaczęły mnie denerwować dlatego postanowiłam wyrazić swoją opinię, może właśnie niektórym dać coś do zrozumienia.
'Miley znosi tę niewolę lekko. I dosłownie.' powiedział redaktor ADULT magazine.
Coraz więcej osób uważa, że Miley jest na przykład odpychającą degeneratką. Jak dla mnie nagranie nie ma nic wspólnego z porno. Komentujący są skwaszonymi gburami, którzy zazdroszczą jej 160 milinów dolarów, które ma w banku, przyzwolenia na wyuzdaną postawę i sexownego, drobnego a przy tym pięknego ciała z natury.
Prosze was. Miley się nie stacza ani nie zagubiła się ani nie szmaci się. Ona ma się czym chwalić! I wcale jej nie bronię tylko denerwuje mnie jakie opaski ludzie mają na oczach. Jej muzyka jest mi obojętna(ale głos ma czysty), ona sama też. A jej występy przede wszystkim garderoba dostaje ode mnie uznanie. Uważam Miley za jakąś tam muzę i nie pozwolę aby ktoś ją poniżał. Oczywiście każdy może powiedzieć, że zachowuje się bardzo niegrzecznie bla bla ale żeby nazywać ją szmatą bo ścięła włosy na pixie cut wciąż wyglądając ładnie i pokazuje ciało, z którego może być dumna? Przecież ona może przespać się z facetem, o którym nawet nie śnicie.
Nie możecie przestać o niej mówić bo macie ból dupy, że może zrobić wszystko. Sama jej bardzo zazdroszczę ale bardziej ją podziwiam niż życzę upadku. Nie jest szmatą, ona żyje dla nowej formy sztuki, przebija się przez swoją branżę aby być wysoko a pieniądze dostaje za skandale, które nakręcacie. A więc szmatą nie jest. Jest bardzo cwana, sprytna i ekscytująca.
'[...]mniej lizania, gryzienia i macania, więcej subtelności' błagam was....
Miley najbardziej lubię w teledysku do Adore you. Właściwie od tamtej pory podoba mi się bardziej i bardziej.









Brak komentarzy:
Prześlij komentarz