Hej robaczki! Stęskniliście się? Miałam tu wrócić na wiosnę i tak się stało. Mamy już prawie maj ale dopiero właśnie teraz zrobiło się cieplutko. Wracam tu z nową, odświeżoną sobą, z energią i chęcią do życia. Może trochę złagodniałam. Zdeterminowały mnie do tego niektóre spontaniczne decyzje.
Tyle co mogę wam powiedzieć to, że mam załatwiony staż u krawcowej ponieważ pomyślałam, że czas poprzyglądać się komuś z fachem i profesją w rękawie, nie stać w miejscu. Dlatego już w tym tygodniu chwytam za nożyczki i ruszam z pracą! Poza tym, przygotowuje się do kursu atestowanego pod okiem projektanta ale nie zdradzę kogo!! Ups. Taka mała zapowiedź.
A więc na razie objawiają mi się same pozytywne symptomy.
Nie myślałam o czym będzie ten post, chciałam się tylko powitać ale teraz przychodzi mi do głowy coś wiosennego adekwatnego do tego co się dzieje na zewnątrz.
Dla mnie, w tym sezonie wiosennym hitem są przede wszystkim detale uzupełniające klasyczne, proste w kroju materiały.
Zwiewne, lekkie t-shirtowe sukienki do połowy ud, wiązane w pasie spódniczki, płaszcze z minimalnej grubości tkaniny, Poza tym podkolanówki!! I niekoniecznie muszą być od Prady. Sandałki na obcasie, eleganckie w szpic ale też wygodne, sportowe na randkę, na ciepłe wieczory. Wszystko ma sprawiać wrażenie łatwego noszenia nawet jeśli mamy do czynienia z dzianiną! Poliester zamieniamy na jedwab.
Jeśli chodzi o barwy to dominują odcienie szarości, palonego szarego, antracytu, stalowej szarości ale też grafitu. Biały nie wypada z tej gamy barw. Jego uniwersalność sprawiła, że trzyma się w każdym sezonie, tak jest i teraz. Czarnego nie trzeba szykować ponieważ podobnie jak biały, pasuję do każdej pory roku.
Nie będę się więcej rozpisywać bo post tak robię w biegu. Łapcie sety!
Nie będę się więcej rozpisywać bo post tak robię w biegu. Łapcie sety!
Miłego wieczoru.





















































