czwartek, 29 stycznia 2015

e l e g a n c e definition

Moja muza Riri, znana z pyskatej postawy, bezczelnego i szykownego zarazem stylu bez-zobowiązań, potrafi być olśnieniem, salonową damą ze świadomością tego jak błyszczeć powinna przedstawicielka klasy społecznej, do której sama należy.
Musiałam stworzyć oddzielny post o jej kreacji z imprezy charytatywnej, która odbyła się na cześć fundacji Clara Lionel w Beverly Hills.
Co mnie najbardziej chwyciło za serce to najpiękniejszy naszyjnik jaki w życiu widziałam.
Jest perfekcyjny.
Naszyjnik od Chopard and Repossi jewelry wykonany został z 123 karatowego rubelitu (czyli czerwonawej odmiany turmalinu) i białych diamentów. W kształcie łezki.

To naprawdę nie byłaby moja Riri- gdyby nie jej look, bez jakiejś 'krawędzi' i bez zestawu z diamentami. Nie okłamując, jestem dokuczliwą krytykantką szczegółów. Aż przesadnie. Ale ta kreacja Riri mnie powaliła. Nie zarzucę jej niczego. Przez ostatnie lata, na dywanie biżuteria stała się coraz bardziej minimalistyczna i zaniżona, czasami nawet nie występuje w ogóle. Riri przyszła to zmienić.

Riri ciągnęła po dywanie, satynową suknię od Zac Posen Fall 14 w kolorze różanym czy jak kto woli w kolorze indyjskiego różu.

Chociaż to niezwykle pełne wdzięku, że Riri nie zaszczyciła świecić tyłkiem a diamentami, udało się jej pokazać trochę dekoltu podświetlonego szlachetnym naszyjnikiem.
Bordowa szminka miała duży udział, że na jej twarzy pojawiła się swoistego rodzaju ekspresja.
Riri podniosła sobie wysoko poprzeczkę, także dzięki włosom zaczesanym do tyłu w długi ogon.
Cóż mogę więcej dodać.
Czy wy tez macie tak, że patrzycie na nią i nie możecie przestać?






















1 komentarz:

  1. obserwuje cie na asku juz dlugi czas i jak pierwszy raz weszlam na twojego bloga to od razu wiedzialam, ze bede tutaj stala bywalczynia:*

    OdpowiedzUsuń